Month: Marzec 2016

Umiera się na wiele sposobów: Z miłości, z tęsknoty, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu… Umiera się nie dlatego by przestać żyć, lecz po to by żyć inaczej. Kiedy świat zacieśnia się do rozmiarów pułapki, śmierć zdaje się być jedynym ratunkiem, ostatnią kartą, na którą stawia się własne życie.
Weronika postanawia umrzeć bez wyraźnego powodu, bez żalu i bez patosu. Może dlatego, że szukając łatwych rozwiązań, jej życie stało się mdłe, jak potrawa bez przypraw, pozbawione ziarna szaleństwa. A gdzie szukać szaleństwa, jeśli nie w domu wariatów, pośród tych, którzy obdarzeni nim zostali w nadmiarze?
Weronika uczy się na nowo życia, poznaje siebie samą, zmartwychwstaje. Weronika chce żyć inaczej.

 

 

Wieronika postanawia umrzeć

Weronika postanawia umrzeć
Połknęła leki chce jak najszybciej do nieba dotrzeć
Zapragnęła śmieci
Była bliska swojego celu,milimetr.ćwierci

W społeczeństwie przyjęto ,że trzeba być szczęśliwym
A nie przegranym
Weronika czuła się przegrana
W szpitalu na fortepianie grała

Poczuła nienawiść do całego świata
Nawet do doktora krawata
Lecz coś w niej pękło
Jej serce do Edwarda zmiękło

Coś mi ta historia przypomina
W nich uczucie rozpaliła
Przywróciła jej chęć do życia
Widziałem jej szczęście z ukrycia

 

Lęk przed zranieniem

Pierwsza strona medalu Dla niektórych samotność to ochronna bariera przed zranieniem,bólem,odrzuceniem i przed niepowodzeniami w relacjach społecznych.Takie wycofanie jest czasami pułapką,z której potem ciężko wyjść.Zmienia się postrzeganie samego siebie,że jesteśmy niegodni kontaktu z drugim człowiekiem i czujemy się nie potrzebni,czasami wydaje się,że nie istniejemy.Traci się umiejętność normalnych zdrowych relacji z otoczeniem.Pułapka polega na tym,że potem źle się czujemy z ludźmi…

Geniusz

Chory na wyobraźnię człowiek
Nie ma zamkniętych na świat powiek
Powiedział bliskim chcę być wolny
Ruszył w stronę morza jest zbyt powolny

Serce mu podpowiadało
Coś mu w duszy grało
Jest małomówny i skryty
Odnalazł nowy świat przez niego odkryty

Przez lata wędrował
I tego nie żałował
Był wolny
Lecz bagaż doświadczeń ogromny

Kim był
Za geniuszem się krył
Co robił?
Przed siebie chodził…

 

 

Szkolne ofiary

Szkolne ofiary
Dlaczego zadaliście nam kary 
To takie zabawne zadawać rany
Straszne złej duszy miary

Lecz my wzniesiemy serce nad zło
zrobimy do przodu krok
Znajdziemy Drogę przez mrok
I zrobimy ten pierwszy do przodu krok

Bili,kopali,szydzili,kpili
Wszyscy się na nas złościli
Czas na przebaczenie waszych win
Za dużo było waszych kpin

 

Kimkolwiek jesteś zasługujesz na szczęście….

Szczęście jest autentyczne tylko wtedy gdy się nim dzielisz
Serce nadziejami i marzeniami kleisz
Bądź jak niebieski ptak
A nie zamknięty i patrz z pokoju zza krat

Przez lata bardzo się zmieniłem
Sercem klucz otworzyłem
Co mnie trzymało ,że do końca nie zwariowałem
Z Aniołami w myślach w szachy o swój dalszy los grałem

Świat mnie nie kochał
O mnie zapomniał
Po latach chcę rozkochać świat ponownie
By oswoić się z człowiekiem i rozmawiać z nim swobodnie.

 

Chwila

Jak Tobie się spało
Zimny sen potargało
Czym jest istnienie
Za pieniędzmi gonienie?

Ta chwila ,którą przeżywam
cały czas przegrywam
Uciekam od przeszłości
Chwila nieśmiałości

Kiedy budzę się ze snu
Nie podobam się Panu
Parę chwil słodkich
Więcej chwil strasznie gorzkich

Żyć z całych sił?
A ja w izolacji będę gnił
Pozostały mi marzenia
Już nie mam nic do stracenia

Tli się nadzieja że jeszcze jestem człowiekiem
Na złą pogodę szczęścia lekiem
Kiedy leżałem cierpiąc w łóżku
Odnalazłem chwilę ukojenia

Oto mój sens istnienia
Dusza w tym świecie ubolewa

Aniele

Skaleczony Aniele
Nie mówisz zbyt wiele
Co czujesz w niebiosach
Kroczysz na Ziemi po kłosach

W ciemną noc o Tobie zapomniano
Różne plotki o Tobie rozpowiadano
Aniele nie wierzyłem w  Ciebie
W końcu jesteś tylko w niebie

Gdzieś na Ziemi stąpasz bez piórek
Śpiewa wśród Aniołów Chórek
Na Ziemi cierpisz nieustannie
Błagasz ludzi o pomoc wołanie

Dlaczego nie widzę Cię Aniele
Przecież zapomniałem jesteś tylko w niebie
Rozmowa z Aniołem przyniosłaby ulgę
Muszę walczyć o społeczeństwa dżunglę

Ty Aniele wiesz dlaczego się odizolowałem
W miłości swój los przegrałem
Co los nam zabiera
To dusza ubolewa.

 

 

Dziwny świecie

Ten świat nie kocha ludzi innych
Chorych i ubogich
Tak mało w tym świecie szacunku
Tyle waśni porachunku

Smutek oblewa twarz
Tyle blizn na przegubach masz
w Co TY świecie grasz
Karzesz dobrych ludzi

Ciebie świecie wszystko trudzi
Myślisz ,że chory i ubogi tylko marudzi?
Wołam o pomoc
W duszy piekielny gorąc

A twoje życie jaki ma kolor

W basenie życia słony i za duży chlor

Czarny ,biały czy czarno biały

Ubogi człowiek osiwiały

Czas nas uczy pogody

Czas nas uczy pogody ducha
Popełnionych błędów skrucha
Młodość wiecznie trwa
A starość w bitwę o życie gra.

Zaplątane drogi
Przez całe życie wędrują nasze nogi
Świat jest dla nas zbyt srogi
A czas nas uczy pogody

Pogoda to deszcz i słońce
To dwa nierówne końce
Deszcz to smutek
Słońce to pisanie kartek

Najbardziej słoneczne słowa
Pełna marzeń głowa
Przekreślić może je tylko choroba
Główki odmowa

Lecz jak patrzysz sercem
Jest goręcej
Marzenia istnieją
A Wiatry mocniej wieją

Czas nas uczy pogody………………