Spadam w otchłań

Upodlony i zgnojony pływam na samym dnie
Cisza samotności łatka do mnie przylgnie
Nikt nawet nie zapytał nawet jak się czuję
Czarny lodowaty wiatr przywołał czarną chmurę

Boże dlaczego musiałem przejść przez to piekło
Kiedy wszystko w gruzach u mnie legło
Teraz podnieść się bardzo ciężko
Nigdy nie było u mnie lekko

W martwym punkcie wegetacja
Czarną smołą izolacja
Choć umiem powtarzać bliskim będzie dobrze
Świat zewnętrzny wygląda dla mnie groźnie

 

Nawigacja po wpisie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *