Month: Wrzesień 2016

Marzenie

To właśnie one marzenia
Wypełniają pustkę od najstarszego pokolenia
Witaj w domku kochanie
Wyglądasz jak po podróży troszkę marnie
Leżałaś w szpitalnym łóżku smutna
Za oknem wichura i pogoda paskudna
Niech marzenia wypełnią Twą pustkę
Do raju przepustkę
Leżałaś dość długo miałaś hipotermię i śpiączkę
W główce pełną autodestrukcyjnych myśli gorączkę
Jesień wielkimi krokami się zbliża
To wywołuje wielki chaos i ta myśl natarczywa
Gdy marzenia w nocy w koszmar się zmienia
Co prowadzi do unicestwienia
Lecz złych myśli przeciwstawić trzeba marzeniem
Marzenia istnieją a nie zapominać trzeba jak ludzie z alzheimerem

 

Zbieg okoliczności

Dlaczego przeklinasz swój los
Ja wiem życie zadaje cios
Pamiętasz jak się uśmiechałaś
Z Zimna zadrżałaś
Życie toczy się własnym torem
Odwdzięczę się światu pięknym utworem
Pokój ludziom dobrej woli
Kiedy wszystko wokoło boli
Szczęście uśmiechnij się do mnie
Żyj z naturą zgodnie
Wznieś ręce do góry i zawołaj
Boże moje smutki i ból schowaj
Jasność umysłu daj
Kiedy zaczynam się w nocy bać
Kiedy ludzie zaczną ze mnie kpić i śmiać
Każdy nosi swojego bólu krzyż
Szyderczo kot złapał mysz
Ktoś musi być ofiarą losu
Kiedy to czytasz słuchaj mego głosu
Silni żywią się słabymi
Słuchający kpi z dużo mówiącymi
Nikt nie potrafi umiejętnie słuchać drugiego
Świata kochającego
Zadaliście rany
Nie szukam w was winy i nie szukam zemsty lub kary

 

Sen

Wyśniłem pogodny sen
W koszmarach potrzebowałem tego jak tlen
W tym śnie mogę latać wszędzie
Jak pocztowe gołębie
Każdy śni w rozpaczy coś innego
Coś co w rzeczywistości nie ma to co nie spełnionego
Straconych we śnie szans i lat
Duszenia się życiowym systemem krat
Utracone marzenia i cele życiowe
Niepotrzebnych koszmarów zatraca głowę
Bezsenność to sen na jawie
Przypominam sobie jak leże w hamaku to moje Hawaje
Od lat nie podróżuję
To wszystko w marzeniach sennych snuje
Czasami przyjaźń tęsknoty się zdarza
A czasem rozpacz smutnego marynarza
Wędrówka wędrowca po szosach nieba
Biedni mają sny o jedzeniu aby było dla nich pod dostatkiem chleba
Kiedyś stałem na skarpie na zboczu góry i ktoś dotknął mego ramienia
Powiedział nie skacz nie widzisz tego piękna słońca promienia
Sen się skończył a może to nie był sen tylko życie po życiu
Ujrzałem promyk światła nadzieję,że się nie obudzę w szarej rzeczywistości
Przy smutnej górze gotowy do skoku słabości
By być w uczuciach Boga wiecznej miłości

 

 

 

 

 

 

 

Największy z cudów…Moja modlitwa…

Panie Boże wybacz me grzechy
Daj mi w życiu same pociechy
Daj więcej wiary
Gdzie w świecie wszędzie szatańskie zamiary
Zsyłaj Ducha Świętego codziennie
Kiedy moja wiara w zwykłej codzienności blednie
To wielka radość Być Twym Dzieckiem Bożym
Być po Twej prawicy Ojcze a nie w piekle smażonym
Uczyniłeś mnie tym kim jestem
Ty do mnie mówisz kiedy wpadam w sen szeptem
Słowa płynące prosto z serca
Raniłem Cię Ojcze jak szyderca
Wybaw ludzi z ich grzechów co zagubieni są jak ja
Pokusy przybywają jak do światła ćma
Daj nadzieję chorym w beznadziejnej sytuacji
Daj żebrakom w zimną noc ciepłej kolacji
Daj pokój ludziom w wojnie przebywających
Wybacz ludziom czyjeś mienie kradnących
Samotnym i odrzuconym wieczną miłość
Wytrwać w wierze serca gorliwość
Opiekuj się małymi dziećmi chorymi na raka
Miej ich Ojcze w swojej opiece najbardziej każdego dnia
Niech tam u Ciebie każdy radość ma
Anioł Stróż po chmurkach na Ziemię gna
Ukochaj chorych leczących się psychiatrycznie
Żeby w ich główkach nie było toksycznie
Uczyń bym smutnym dawał radość i dobro czynił
Aby wraz ze złem nie gnił
Wysłuchaj Ojcze wszystkie prośby tych którzy potrzebują Twego wsparcia
Amen