Sen

Wyśniłem pogodny sen
W koszmarach potrzebowałem tego jak tlen
W tym śnie mogę latać wszędzie
Jak pocztowe gołębie
Każdy śni w rozpaczy coś innego
Coś co w rzeczywistości nie ma to co nie spełnionego
Straconych we śnie szans i lat
Duszenia się życiowym systemem krat
Utracone marzenia i cele życiowe
Niepotrzebnych koszmarów zatraca głowę
Bezsenność to sen na jawie
Przypominam sobie jak leże w hamaku to moje Hawaje
Od lat nie podróżuję
To wszystko w marzeniach sennych snuje
Czasami przyjaźń tęsknoty się zdarza
A czasem rozpacz smutnego marynarza
Wędrówka wędrowca po szosach nieba
Biedni mają sny o jedzeniu aby było dla nich pod dostatkiem chleba
Kiedyś stałem na skarpie na zboczu góry i ktoś dotknął mego ramienia
Powiedział nie skacz nie widzisz tego piękna słońca promienia
Sen się skończył a może to nie był sen tylko życie po życiu
Ujrzałem promyk światła nadzieję,że się nie obudzę w szarej rzeczywistości
Przy smutnej górze gotowy do skoku słabości
By być w uczuciach Boga wiecznej miłości

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *