Marley i ja

Szczeniaczku z wyprzedaży
O czym Twoja szczenięca główka marzy
Ciepłej miseczki
Z kanapy słodkiej babeczki
„Najgorszy”piesek z Ciebie
Na świecie
Kolorowych wzruszeń i wewnętrznego ciepła
Barw palecie
Gryziesz wszystko na swojej drodze
O porannej porze
Kochany labradorze
Spójrz jak ten czas leci
Szczekaniem do nieba rozkwieci
Na stare lata już nie taki ruchliwy
Tym bardziej potrzebujesz miłości jesteś taki kochliwy
Już nie bawi Cię bieganie
Przy kominku dopadło Cię umieranie
W ciszy odchodzisz
W chmurkach się położysz
Nikt nie może Cię zastąpić
Choć nie mógł Cie nikt poskromić
Patrząc w twe odchodzące powieki
Miałem wypieki
Odpocznij kochany
U progu rajskiej bramy
Lubiłeś biegi za piłką
Byłeś dla nas taką cieszynką
Biegającą kruszynką
Kochany labradorze
Obudź nas jeszcze kiedyś o porannej porze…

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *